
Serce to jeden z narządów w klatce piersiowej, obok płuc i aorty, która dostarcza krew do całego ciała. Niestety,...
W nocy z 29. na 30. października być może po raz ostatni w historii cofniemy zegarki z 3.00 na 2.00. Ostania zmiana czasu to dobry moment, by przyjrzeć się jak rytmy dobowe snu i czuwania wpływają na nasze samopoczucie i zdrowie. Ludzki biorytm dotychczas traktowano z przymrużeniem oka. Jednak badania ostatnich lat przyniosły sporo fascynujących wniosków. Okazuje się bowiem, że to jak oddychamy, jak szybko bije nasze serce, a nawet to, jaki jest efekt działania leków, zależy od rytmów snu i czuwania.
Z tego artykułu dowiesz się:
Człowiek jest istotą dzienną i nie ulega to wątpliwości. Świadczy o tym fakt, że późnym wieczorem wydolność spada, a my odczuwamy zmęczenie. Pod koniec dnia serce znacznie wolniej pompuje krew na obwód, spada ciśnienie tętnicze oraz temperatura ciała. Również poziom wentylacji płuc oraz tempo pracy wątroby ulega spowolnieniu, a stężenia najważniejszych hormonów w naszym ciele - acetylocholiny, kortyzolu, aldosteronu, hormonów tarczycy oraz insuliny notują znaczne spadki. Nasze narządy i układy charakteryzuje pewna cykliczność i wynika ona z przystosowania się człowieka pierwotnego do rytmów pracy i odpoczynku sprzed kilkunastu tysięcy lat.
Od zarania dziejów, aż do rewolucji przemysłowej nasza aktywność rozpoczynała się wraz ze wschodem słońca, a kończyła po zmroku. Wynalezienie żarówki i elektryczności sprawiło, że zaczęliśmy stopniowo wydłużać swoją aktywność. Zaczęliśmy pracę zmianową, niejednokrotnie pracując również w nocy. Dziś otwarcie mówi się, że z powodu zachwiania rytmów snu i czuwania, które rozpoczęło się, wraz z rewolucją przemysłową człowiek zaczął cierpieć na zaburzenia adaptacyjne. Dlaczego tak się dzieje?
Za rytmy snu i czuwania odpowiada część podwzgórza nazywana jądrem nadskrzyżowaniowym (nucleus suprachiasmaticus – SCN). To nie przypadek, że jądro to znajduje się bardzo blisko skrzyżowania nerwów wzrokowych i jest światłoczułe. Elementem układu regulującego rytmy dobowe jest melatonina - hormon produkowany w szyszynce, który jest ściśle związany z SCN. Gdy przebywamy w pomieszczeniu ze sztucznym światłem, jądro nadskrzyżowaniowe wysyła sygnał hamujący syntezę melatoniny. Zaburzeniu ulega rytm snu i czuwania, pojawiają się problemy z zasypianiem, jesteśmy wyczerpani i poddenerwowani.
! | Melatonina powstaje ponadto w siatkówce, skórze, szpiku kostnym i limfocytach. Po wydzieleniu do krwioobiegu nie magazynuje się, lecz osiąga szczyt między północą a 2. w nocy, docierając do wszystkich tkanek organizmu. |
To, że zmiana czasu nie ma uzasadnienia ekonomicznego, a przynosi przy tym wymierne straty zdrowotne, nie ulega najmniejszym wątpliwościom. Zmiana czasu miała na celu ograniczenie kosztów zużycia energii i innych zasobów. W dzisiejszych czasach jednak większość budynków również w nocy i niezależnie od czasu zużywa jeszcze większą ilość energii. W nocy przecież często trwa produkcja w wielu firmach, działają klimatyzatory w biurowcach. Jeśli chodzi o aspekt zdrowotny, to wpływ zmiany czasu zależy od naszej kondycji. W przypadku osób zdrowych zmiana czasu z letniego na zimowy wiąże się z gorszą formą w weekend. Organizm musi się przestawić, mózg dopiero po 2-3 dniach adaptuje się do godzinnego przesunięcia, by po tym czasie znów zasypiać albo budzić się o normalnej porze.
Znacznie gorzej mają osoby chore, przyjmujące leki, których codziennością jest zaburzony sen i rozregulowany rytm około dobowy. A rytm ten ulega rozchwianiu, gdy ludzie zasypiają, codziennie chodzą spać i wstają o innej porze. Jak wspomniano wydzielanie hormonów czy mechanizmy odporności charakteryzują się pewną cyklicznością. Wystarczy więc "pojedyncza nocka" lub zmiana czasy, by nagle pojawiła się infekcja, spowodowana nagłym spadkiem odporności.
Bardzo istotny jest dla nas kontakt z porannym światłem. Dolegliwości fizyczne i psychiczne nie wynikają wyłącznie z niedoboru snu, ale z rozsynchronizowania rytmów biologicznych. Co ciekawe nie wystarczy liniowo "nadrobić" nieprzespanej godziny, ale trzeba zadbać o dobre warunki dla snu wyrównawczego. W zasadzie nie trzeba spać dłużej - organizm samodzielnie wyrówna braki pod warunkiem, że dostanie 7-8 godzin na spokojne spanie.
A więc - wysypiajmy się!