
Serce to jeden z narządów w klatce piersiowej, obok płuc i aorty, która dostarcza krew do całego ciała. Niestety,...
Wiedząc już, ze antybiotyków nie należy przyjmować „od tak”, same nasuwają się pytania, jak poznać, czy dręcząca nas dolegliwość to wirus czy bakteria oraz czy dany antybiotyk zadziała (skoro mają takie wąskie spektrum działania). Może znajdzie się na te pytania odpowiedź!
Badanie, które pomaga określić jaki antybiotyk zastosować nazywa się antybiogramem. Polega ono na pobraniu od Pacjenta wymazu – próbki zainfekowanej tkanki lub wydzielin, wydalin (śluz, plwocina, mocz, „smarki”).Z tego hodowane są bakterie. To jest pierwszy krok, który pozwala upewnić się, że mamy do czynienia z infekcją bakteryjną a nie wirusową.
Z tego artykułu dowiesz się: |
Skoro tak ciężko jest odróżnić infekcję wirusową od bakteryjnej na podstawie samych objawów, to może jest jakieś badanie, które może okazać się przydatne? I dzięki temu będziemy mogli zastosować odpowiednie leki na przeziębienie i grypę.
A i owszem! Choć to co się dzieje w sposób widoczny z ciałem chorego, nie pozwala rozpoznać intruza to „w środku” dzieje się coś ciekawego. Infekcja powoduje stan zapalny. A stan zapalny dla organizmu to sytuacja niekorzystna. Dlatego wytwarza pewne białka, które mają za zadanie ułatwić organizmowi zwalczenie przyczyny problemów.
Jedną z tych molekuł jest białko C-reaktywne (z ang. CRP). Białko to tworzy się w przypadku pojawienia się poważnego stanu zapalnego, czasem bezobjawowego. Jest to jeden z etapów tak zwanej ostrej fazy. ALE DOŚĆ! Jak to można wykorzystać?
Infekcja wirusowa z reguły przebiega z niskim wzrostem stężeniem tego białka, natomiast przy bakteryjnej, wątroba i tkanka tłuszczowa wytwarzają je „jak szalone”. Mówiąc dokładniej w pierwszym przypadku mówimy o wartościach do około 50 mg/l, natomiast bakterie… w zależności od rodzaju stężenie CRP może wynieść 100, a nawet 500 mg/l (u zdrowej osoby nie przekracza 10mg/l).
Wykorzystując tę wiedzę, badacze opracowali prosty test diagnostyczny, który można wykonać w domu, w sposób praktycznie bezbolesny. Wygląda on podobnie do testu ciążowego, czy jakiegokolwiek innego testu płytkowego. W tym jednak przypadku nie korzystamy z próbki moczu, a z kropli krwi (jak przy badaniu poziomu glukozy). Najczęściej tego typu testy nie wskazują na konkretne stężenie, a raczej na jego zakres.
Podobnie jest w tym przypadku. Diagnostyka opiera się o 4 przedziały:
Jeśli nasz wynik mieści się, w którymś z 2 najwyższych zakresów (powyżej 40 mg/l) wskazane jest skonsultowanie się z lekarzem, gdyż najprawdopodobniej konieczne będzie wdrożenie konkretnego leczenia. Jednak wynik niższy wcale nie oznacza, że do lekarza iść nie warto. Jeśli objawy są niepokojące, konsultacja nie zaszkodzi!
Są też sytuacje, kiedy wysoki wynik CRP nie oznacza infekcji bakteryjnej (ale nadal wskazuje to na konieczność rozmowy z lekarzem!). Stężenie białka fazy ostrej rośnie do trzycyfrowych wartości również w przypadku:
Czy więc warto taki test sobie wykonać, w domowych warunkach, w przypadku kiedy złapie nas infekcja i czujemy się naprawdę źle? Według mnie tak! Jest bardzo cenna informacja dla lekarza, który dzięki temu będzie mógł łatwiej stwierdzić, jakie leczenie należy wdrożyć. Być może niezbędne okażą się dla nas środki na wzmocnienie odporności.
Stężenie CRP w krwi oznaczone. Jest dużo powyżej 100 mg/l. Dzięki temu lekarz (po poznaniu pozostałych objawów i przeprowadzeniu badania) jest już praktycznie pewien, że to infekcja bakteryjna i konieczne jest zastosowanie antybiotyku i ewentualnie probiotyków na trawienie i biegunkę. Skąd ma wiedzieć, który zastosować. Każdy farmaceuta jest w stanie wymienić z pamięci ponad 20 i nie będzie to nawet połowa tych dostępnych w aptece, nie mówiąc o wszystkich znanych medycynie. Każdy działa inaczej i na inne bakterie.
Niestety popularną praktyką było (i nadal jest) „strzelanie na oślep”. Jednak mamy XXI w. i posiadamy nowoczesne badania, które są i dostępne i przystępne.
Badanie, które pomaga określić jaki antybiotyk zastosować nazywa się antybiogramem. Polega ono na pobraniu od Pacjenta wymazu – próbki zainfekowanej tkanki lub wydzielin, wydalin (śluz, plwocina, mocz, „smarki”).
Z tego hodowane są bakterie. To jest pierwszy krok, który pozwala upewnić się, że mamy do czynienia z infekcją bakteryjną a nie wirusową.
Następnie z tych bakterii tworzy się osobne kolonie, jednak dodatkowo dokłada im się specjalne krążki z wybranymi antybiotykami. Po dobowej inkubacji wiadomo już, na jakie leki będą wrażliwe, a na jakie oporne. W ten sposób lekarz może mieć praktycznie 100% zaufania do antybiotyku, który chce zapisać (oczywiście świat nie jest idealny więc nigdy nie jest to zupełna pewność). Wiadomo, że będzie on skuteczny i nie stworzy ryzyka pojawienia się odporności bakterii na antybiotyk.
W przypadku antybiogramu problemem nie jest obecnie również cena. Może być ono refundowane, jeśli lekarz tak zaleci. |
Można również dla pewności wykonać je we własnym zakresie (np. jeśli lekarz nie ma kontraktu z NFZ) i jest to koszt kilkunastu-kilkudziesięciu złotych. Wadą tego badania jest czas. Niestety wymaga ono wyhodowania bakterii i następnie wykonania kolejnego posiewu.
Z reguły zajmuje to od 48 do 72 godzin.
Najlepszym rozwiązaniem wydaje się więc wykonanie badania i w międzyczasie rozpoczęcie terapii antybiotykoterapii wybranym przez lekarza lekiem. W razie konieczności lek można wymienić, a zabezpieczamy się na wypadek jego nieskuteczności.