
Serce to jeden z narządów w klatce piersiowej, obok płuc i aorty, która dostarcza krew do całego ciała. Niestety,...
Nie ma chyba bardziej ugruntowanego w naszym społeczeństwie mitu, niż ten że słodziki są szkodliwe dla zdrowia. Mimo to z jednej strony, pojawia się coraz więcej produktów, których słodycz jest efektem syntezy chemicznej, a z drugiej jest to grupa dodatków do żywności, która może się okazać kluczowa dla zdrowia całej cywilizacji. Oczywiście, chodzi o walkę z epidemią otyłości, która również w Polsce stanowi gigantyczny problem.
Co mam na myśli, mówiąc gigantyczny? W 2017 roku mieliśmy w naszym kraju odnotowane blisko 700 000 przypadków otyłości III stopnia. Są to osoby, których BMI wynosi powyżej 40. Dla przykładu – osoba mająca 170 cm wzrostu, musiałaby ważyć 120 kg, by znaleźć się w tej kategorii. 700 000 to dużo, ale osób, które mają choćby nadwagę może być już ponad 70% (w 2017 – 64%)! Patrząc z tej strony, wszystko co może obniżyć kaloryczność posiłków jest godne zainteresowania. Przyjrzyjmy się więc tym słodzikom.
Słodziki to substancje chemiczne, pochodzenia zarówno syntetycznego jak i naturalnego, które mogą zastępować cukier (sacharozę) w celu poprawy słodkości żywności. By słodzik można było zastosować, musi spełniać on jeden z trzech warunków:
Każdy z tych celów jest godny zrealizowania! Ale jak to jest z tą kalorycznością?
Biały cukier, sacharoza – dostarcza z 1 g aż 4 kcal. Żaden słodzik nie ma takiej kaloryczności, a dodatkowo trzeba ich użyć mniej, dla uzyskania takiego samego efektu słodzącego, gdyż są słodsze od kilkudziesięciu do kilkuset razy bardziej niż cukier.
Aspartam | 4kcal/100g | 120 - 160x |
Acesulfam K | 0kcal | 200x |
Sukraloza | 0kcal | 600x |
Sacharyna | 0kcal | 300x |
Erytrytol | 0kcal | 0,7x |
Stewia | 3,9kcal/1g | 300x |
Ksylitol | 2,4kcal/1g | 0,7x |
Taumatyna | 7kcal/1g | 2500 – 3000x |
Cyklaminian sodu | 0kcal | 60 - 70x |
Jak widać, słodziki bardzo różnią się między sobą właściwościami. I nic dziwnego – nie jest to jednorodna chemicznie grupa. Dlatego każdemu przyjrzymy się z osobna. Oczywiście nie są to wszystkie dopuszczone do obrotu słodziki, ale mówienie całego spektrum nie ma większego sensu.
Pod względem chemicznym jest to dipeptyd z dołączoną cząsteczką metanolu. I między innymi obecność tego alkoholu budzi spore kontrowersje. Jednak należy pamiętać, że nasz organizm w trakcie zwykłego funkcjonowania również wytwarza metanol i posiada mechanizmy do jego neutralizacji, a ilości jakie potencjalnie mogą być dostarczone z żywnością są minimalne.
W dobrze ułożonej diecie osoby dorosłej nie powinno pojawić się więcej niż 20g cukru białego. Ile to aspartamu? 0,16g. Z czego metanol stanowi 18 mg. Tyle może się znajdować się w lampce wina! WHO nie pozostawia tej kwestii domysłom. Oszacowali jaka ilość aspartamu przyjmowana codziennie będzie bezpieczna dla zdrowia. Jest około 3g dziennie dla osoby dorosłej. Żadne badania nie potwierdzają też związku aspartamu z autyzmem czy ADHD. Niestety nie nadaje się do pieczenia – rozkłada się w wysokich temperaturach. Dodatkowo zostawia gorzki posmak.
! | Aspartam został wynaleziony przypadkowo i przez złamanie procedur BHP. James Schlatter w latach 70. Pracował nad wynalezienim nowego leku na chorobę wrzodową. Z jakiegoś powodu pewnego dnia polizał palec ubrudzony nowouzyskaną substancją. To co poczuł to niewiarygodna wręcz słodycz – aspartam. |
Ta cząsteczka zdecydowanie różni się budową od pozostałych. Jest to hereocykliczny związek organiczny, zawierający siarkę (-sulfam) i potas (K). Jest około 200 razy słodszy od cukru, więc 20g cukru zastąpimy 200mg acesulfamu K. Bezpieczna dzienna dawka, wyznaczona przez WHO wynos dla osoby dorosłej około 1g. Poza właściwościami słodzącymi, używany jest jako wzmaczniacz smaku i do maskowania gorzkich aromatów (między innymi w połączeniu z aspartamem i sukralozą maskuje ich gorzki posmak). Wokół tej cząsteczki również pojawiły się kontrowersje, które nie do końca znajdują uzasadnienie w badaniach. Niemniej udowodniono, że w zbyt dużych ilościach może uszkadzać DNA, powodować bóle głowy i nudności. W przeciwieństwie do aspartamu nie rozkłada się w wyższych temperaturach, więc spokojnie nadaje się do wypieków.
Najłatwiej można ją opisać jako chlorowana sacharoza. Dodatek 3 atomów chloru poprawia jednak możliwości słodzące cukru aż 600x, co oznacza, że 20g cukru zastąpimy 33mg sukralozy. WHO oceniło, że bezpieczna ilość jest taka sama jak w przypadku acesulfamu, czyli (dzięki większej słodkości) trudniej przekroczyć bezpieczną granicę. Od czasu do czasu pojawiają się badania wykazujące negatywne skutki długotrwałego przyjmowania sukralozy, jednak inne tego nie potwierdzają, więc z wydaniem ostatecznej oceny trzeba będzie poczekać. Z pewnością wykazano, że nie wywołuje rozwoju nowotworów. Może być stosowana w wypiekach!
Jest to jeden z najstarszych słodzików, wynaleziony już w XIX wieku. Jest to kolejny związek heterocykliczny o bardzo dużej słodkości (300 razy słodszy niż sacharoza). 20g białego cukru zastąpimy 67mg sacharyny. Bezpieczna dzienne spożycie jest podobne co w przypadku sukralozy i acesulfamu. Jest to jeden z bardziej kontrowersyjnych słodzików, zakazany chociażby w Kanadzie. Wszystko przez badania na szczurach, które wykazały, że może zwiększać ryzyko wystąpienia raka pęcherza u męskich osobników. Jednak do dzisiaj, żadne badania nie wykazały takiego związku u ludzi i w chwili obecnej uznaje się, że w tym konkretnym przypadku nie ma przełożenia z badań na modelu zwierzęcym na wyniki u ludzi. Jest stabilna w 150oC, więc można użyć do gotowania, ale do pieczenia już nie bardzo.
Jeden z naturalnych słodzików, który swego czasu była dietetycznym hitem. Mimo, ze jej kaloryczność jest zbliżona do sacharozy to dzięki 300 krotnie większej słodkości, ostatecznie dostarcza mniej energii, więc spełnia wymóg ograniczana kaloryczności. Niestety ma wyczuwalny gorzki posmak (który można próbować maskować chociażby acesulfanem K). Swoją sławę zawdzięcza roślinnemu pochodzeniu, a dla opinii publicznej naturalny znaczy zdrowszy (choć nie zawsze tak jest). W pierwszych latach jej obecności na rynku pojawiły się informacje o potencjalnym działaniu kancerogennym, które jednak nie znalazły potwierdzenia.
Mimo naturalnego pochodzenia, bezpieczne dzienne spożycie wynosi zaledwie około 300mg dla osoby dorosłej. To 10 razy mniej niż w przypadku aspartamu. Jednocześnie charakteryzuje się podobną słodkością, więc łatwiej przekroczyć bezpieczną dawkę. Glikozydy stewiolowe (bo to dokładniej o te związki chodzi) są stabilne termicznie, więc spokojnie można ich dodać do ciasta. Jeśli nie będziemy brali pod uwagę wyłącznie właściwości słodzących to możemy wskazać pewną ogromną zaletę stewii. Zastosowanie świeżych liści pozwala dostarczyć szereg innych substancji, które nie są bez wpływu na organizm. Wpływają między innym na gospodarkę cukrami (a o to chodzi w przypadku walki z otyłością), zmniejszając ilość wchłaniających się z jelit cukrów i ograniczają produkcję glukozy, wydatnie obniżając jej poziom we krwi po posiłku. Obniżają ciśnienie i działają bakterio- i grzybobójczo. Dodatkowo są bezpieczne dla osób chorych na fenyloketonurię.
Czas na alkohole! Erytrytol w ostatnim czasie zdobywa coraz większą popularność. Jest co prawda mniej słodki od białego cukru, jednak nie jest metabolizowany przez organizm. Praktycznie w całości wchłania się z przewodu pokarmowego i w postaci niezmienionej jest wydalany z moczem. To co zostanie w jelitach (około 10%) nie jest fermentowane przez bakterie jelitowe, więc nie ma obaw o wzdęcia czy biegunki. Ze względu na dotychczasowe badania, specjaliści nie zdecydowali się na określenie bezpiecznej ilości dobowej dla tego słodzika. Jest po prostu uznawany za bezpieczny. Być może dlatego, że jest dość powszechny w przyrodzie i występuje w wielu owocach, grzybach czy czerwonym winie. Jest stabilny w wysokich temperaturach (nawet w ponad 300oC). Ze względu na swoje bezpieczeństwo stosowany jest w przemyśle farmaceutycznym w tabletkach, jako zastępstwo dla laktozy.
Kolejna naturalna alternatywa dla białego cukru. Tym razem pochodząca z soku brzozy, nazywana nawet cukrem brzozowym. Ksylitol posiada podobne właściwości co erytrytol, jednak ma nieco większy potencjał wywoływania biegunek (przy spożyciu w dużych ilościach). Poza działaniem słodzącym, postuluje się, że może nie tylko nie-powodować chorób zębów jak sacharoza, ale wręcz zabezpieczać jamę ustną przed rozwojem chorobotwórczych bakterii (zapobiega próchnicy dzięki temu). Dodatkowo wspiera wchłanianie minerałów z przewodu pokarmowego i zmniejsza łaknienie. Podobnie jak w przypadku erytrytolu jest uznawany za bezpieczny i nie wyznaczano dla niego bezpiecznych dawek.
Na koniec – mocne uderzenie. Taumatyna ma zupełnie inne pochodzenie chemiczne w porównaniu do reszty pozycji z tej listy. Jest białkiem. Odkryta została pod koniec XIX wieku, jednak do stosowania w Polsce dopuszczono ja dopiero w 1998 roku i to po uzyskaniu zgody Sanepidu. Jest bardzo słodka (3000 razy słodsza od sacharozy) i by zastąpić 20g białego cukru wystarczy niecałe 7 mg taumatyny. To ilość ciężka do odważenia przy użyciu wag kuchennych! Jej słodkość nie pojawia się jednak od razu po spożyciu. Smak pojawia się dopiero po około 15 minutach i utrzymuje się przez kolejne pół godziny! W przeprowadzonych w latach 80. Badaniach nie wykazano, nawet w wysokich dawkach, szkodliwego działania dla jakiejkolwiek grupy osób badanych.
Oczywiście, w większości przypadków stwierdzenie, że jeśli jakaś substancja lub produkt ma pochodzenie naturalne to będzie zdrowsza niż syntetyczny odpowiednik, będzie prawdziwe. Jednak należy zadać sobie pytanie, co to znaczy, że coś jest naturalne? Dość dobrze to widać właśnie na przykładzie słodzików. Wiele osób, intuicyjnie stwierdzi, że jeśli jakiś organizm syntetyzuje daną substancję to będzie ona naturalna. Syntetyczne będą związki wytwarzane na drodze syntezy chemicznej bez żywego komponentu. Jeśli tak to spora część słodzików będzie trzeba uznać za naturalne (a część za półnaturalne). Erytrytol produkują dla nas bakterie, taumatynę drożdże, sukralozę pędzlaki (grzyby), glikozydy stewiolowe bakterie. Półnaturalny jest chociażby aspartam, dla którego substraty syntetyzują bakterie.