
Serce to jeden z narządów w klatce piersiowej, obok płuc i aorty, która dostarcza krew do całego ciała. Niestety,...
Jeden z naszych pracowników mgr farm. Piotrek Miszczuk, który na co dzień dopina wiele techniczno-logistycznych tematów związanych z funkcjonowaniem naszej apteki wziął udział w Nocnym Półmaratonie we Wrocławiu. Nie byłby jednak sobą, gdyby nie podzielił się z Wami relacją z biegu, jednocześnie wplatając w to całą garść merytorycznej, prozdrowotnej wiedzy. Czytajcie i wytrwajcie do końca!
Z tego artykułu dowiesz się:
Pierwszy kilometr. Biegnie się lekko. Tempo nieco niskie, ale nie ma co się szaleć. Drugi. Trzeci. Za słabo, trzeba przyspieszyć. Piąty. Dziesiąty. Będzie życiówka! Piętnasty. Chyba czas przejść na emeryturę. Prawy staw skokowy do wymiany (może ktoś poda mi maść na ból stawów?!) Zresztą można obciąć powyżej kolana, bo i ono ćmi ostrym bólem przy każdym kolejnym kroku. A przecież od dłuższego czasu suplementuję kolagen na stawy. Dwudziesty kilometr. O! Gościu przebrany za jednorożca. Dwudziesty pierwszy kilometr, więc już sam koniec; nie ma sensu teraz kończyć. Meta.
Tak mógłbym streścić moje myśli, które przemknęły przez moją głowę podczas pierwszego Nocnego Półmaratonu we Wrocławiu, w którym wziąłem udział. Dystans 21 097,5 metra być może nie brzmi tak dumnie, jak królewskie 42 kilometry. Nie robi to też takiego efektu „wow” jak ultramaratońskie wyczyny Karasia, Czabańskiego czy Berezowskiej. Jednak tak długi bieg to ogromny wysiłek dla organizmu i dla nieprzygotowanej osoby może stanowić nawet zagrożenie życia. I nie, nie wystarczy glukozamina stosowana odpowiednio wcześniej czy jakieś specyfiki na pograniczu dopingu!
CIEKAWOSTKA Polska to światowa potęga w dyscyplinach ultrawytrzymałościowych. Wszyscy śledzili kolejne metry pokonywane przez Roberta Karasia, kiedy pobijał rekord świata w 10-krotnym ironman’ie. Jednak na mecie tych zawodów drugie i trzecie miejsce również zajęli Polacy: Jurand Czabański i Rafał Godzwon. To nie wszystko! Polki również biegają. Patrycja Bereznowska, dzień po finiszu Roberta Karasia, wbiegła pierwsza na metę Ultr’Ardeche na dystansie 222 km. Pobiła rekord trasy o 4 godziny i wygrała nie tylko w kategorii kobiet, ale wyprzedzając również wszystkich mężczyzn. Poza tym jest rekordzistką świata w biegu 48-godzinnym i obecną Mistrzynią Europy w biegu 24-godzinnym.
Na szczęście większość osób, przed startem na tym dystansie, poświęca choć kilka treningów na odpowiednie przygotowanie. Inni, na przestrzeni lat, przebiegają setki kilometrów, zanim zdecydują się na wzięcie udziału w takich zawodach. W obu grupach znajdą się też osoby, które bardzo mocno zastanawiać się będą nad odpowiednią suplementacją. A nawet, będą zadawać pytanie: Czy istnieją suplementy na poprawę wydolności organizmu? To byłoby coś! Kilka kapsułek i czas poprawiony o kilkanaście minut. Marzenie? A jeśli powiem, że taki specyfik istnieje, nie jest drogi i stosowanie go nie wiążę się z ryzykiem uzależnienia czy odniesienia innego uszczerbku na zdrowiu? Ba! Suplement taki nie jest ani na receptę, ani nawet nie trzeba go kupować w aptece. Nawet nie trzeba konsultować jego przyjęcia z farmaceutą!
Ok, nie uciekaj! 75% sportowców biorących udział w Igrzyskach Olimpijskich w Londynie, suplementowało się sokiem z buraka!. Wypicie pół litra soku z buraka, dwie godziny przed biegiem, może poprawić osiągi nawet o kilkanaście procent! I to pokazują poważne, profesjonalne badania. W 2022 roku badacze z Manchesteru zbadali wpływ soku z buraka na wyniki w teście Yo-Yo (w skrócie: bieganie od linii, do linii z coraz większą prędkością; im większy dystans, tym lepiej). Grupa badanych, która soku nie spożyła, pokonała średni 870 metrów, natomiast „grupa buraczana” aż 990 metrów! 14% różnicy! [1] Podobne wnioski wymuszają badania z 2012 [2], 2019 [3] oraz metaanaliza (analiza wielu mniejszych badań) [4]. Pytanie tylko, czy wiemy w jaki sposób, to pospolite warzywo, wpływa na organizm?
Okazuje się, że mamy na ten temat całkiem dużo do powiedzenia. Tlen jest ważny. Z tym stwierdzeniem zgodzi się każdy. W czasie długiego wysiłku, pierwiastek ten jest szczególnie pożądany przez nasze mięśnie. Komórki naszego ciała potrafią pozyskiwać energię na kilka sposobów. Upraszczając, możemy ograniczyć się do podziału ich na 2 ścieżki: procesy tlenowe i beztlenowe. Proces tlenowy jest podobny do palenia w piecu. Mamy paliwo: w przypadku pieca może to być węgiel, a dla naszych komórek na przykład węglowodany. To paliwo się pali. Jeśli odetniemy dopływ powietrza do pieca, to ogień zmaleje, a w końcu - zgaśnie. Podobnie jest z komórkami. W czasie spoczynku czy delikatnej aktywności, krew dostarcza tlen do wszystkich komórek ciała w wystarczającej ilości - “ogień” spalania węglowodanów może płonąć.
W momencie, kiedy zaczynamy biec przez dłuższy czas, wszystko się zmienia. Mięśnie zaczynają pracować dużo intensywniej i potrzebują więcej tlenu. Po kilku minutach również serce przyśpiesza. W końcu do treningu dołączają komórki skóry, odpowiedzialne za odprowadzenie ciepła. Tak duże zapotrzebowanie na tlen wymaga przyspieszenia oddechu, ale to może nie wystarczyć. Tętnice można porównać do małych rurek. Przepłynąć przez nie może tylko określona ilość krwi. Serce ma swoje granice. Nie może pracować z nieograniczoną prędkością. Jak więc zwiększyć możliwości dostarczania nasyconej tlenem krwi do tkanek? Można spróbować zwiększyć średnicę rurek!
Za rozszerzanie naczyń krwionośnych odpowiedzialny jest tlenek azotu. NO (tlenek azotu) jest, pod różnymi postaciami, wykorzystywany do rozszerzania naczyń krwionośnych w różnych problemach zdrowotnych. Nitrogliceryna (czyli upraszczając: gliceryna z dołączonymi cząsteczkami tlenku azotu) jest do dzisiaj stosowana w leczeniu chorób serca. Leki poprawiające erekcję działają poprzez stymulację wydzielania tlenku azotu w… odpowiednich tkankach. I tu wchodzi burak! Cały na czerwono. Warzywo to zawiera dużo azotanów. Te z kolei, w przewodzie pokarmowym, z udziałem bakterii jelitowych, przekształcane są w azotyny. Po wchłonięciu do krwi, te ostatnie, rozpadają się, tworząc tlenek azotu. I tu zaczyna się magia! Tlenek azotu przenika do komórek budujących naczynia krwionośne i powoduje ich rozkurcz, co zwiększa światło naczynia i większy przepływ krwi!
Najlepsze wyniki, jak zawsze, przychodzą z czasem. 4 tygodniowa “kuracja”, zawierająca 250 ml soku z buraka dziennie, wykazywała największą skuteczność. Jednak jeśli ktoś ma bieg jutro, to nic straconego! 500 ml jednorazowo również pomoże. [5,6,7] Mnie pomogło. Życiówka na Nocnym Półmaratonie we Wrocławiu jest tego najlepszym dowodem! Smacznego i do zobaczenia na biegu!