
Serce to jeden z narządów w klatce piersiowej, obok płuc i aorty, która dostarcza krew do całego ciała. Niestety,...
Wizyta w aptece większości z nas nie kojarzy się zbyt pozytywnie. Trudno bowiem cieszyć się ze swojego problemu zdrowotnego, za którego rozwiązanie, przyjdzie nam czasami słono zapłacić. Do apteki trafiamy również często po wielomiesięcznym czekaniu na wizytę u specjalisty, później w kolejce w przychodni, po to by dowiedzieć się, że akurat naszego leku nie ma w hurtowniach i musimy wrócić do lekarza. Swoje frustracje wyładowujemy często na farmaceucie, który sam obciążony jest pewnym bagażem doświadczeń i emocji zawodowych i prywatnych. Jak więc powinniśmy rozmawiać z farmaceutę, by "wycisnąć" z tej rozmowy jak najwięcej?
Z tego artykułu dowiesz się:
Niezliczona ilość informacji, która dociera do naszego mózgu w ciągu doby jest już niemal na stałe wpisana w naszą codzienność. O naszą uwagę walczą w jednym czasie media społecznościowe, portale informacyjne, dzieci, szef w pracy czy niezapłacone rachunki. Jeśli do tego mamy dołożyć niekończące się kolejki do lekarza, problemy z receptami, braki leków w aptekach wchodząc do apteki możemy czuć bardziej się petentem, aniżeli partnerem do rozmowy. Dobrej rozmowie z farmaceutą nie służy z pewnością rozproszenie. Zdarza się, że do apteki wpadamy w biegu z telefonem przy uchu i bez słowa wręczamy farmaceucie kod recepty z peselem, traktując go jak receptomat. Dlatego punktem wyjścia do dobrej rozmowy z pacjentem jest obecność i uważność. Zamiast zastygać bez ruchu przed ekranem smartfona podczas realizacji recepty, utrzymujmy kontakt wzrokowy z farmaceutą. Przyglądajmy się jego pracy i zadawajmy pytania. Być może wtedy oprócz leków i maści na ból mięśni i stawów otrzymamy kontakt do dobrego fizjoterapeuty?
Amerykański komik i satyryk Billy Nye powiedział kiedyś - “Każda osoba, którą spotkasz wie coś czego ty nie wiesz”. Wielu z nas wchodzi do apteki z negatywnym nastawieniem. Spodziewamy się, że za chwilę podobnie jak na stacji benzynowej, w salonie samochodowym czy drogerii zostaniemy zbombardowani przez nachalny marketing. Ktoś będzie nas zapraszał, pytał czy może nam w czymś pomóc. Będziemy nakłaniani do rzeczy, które mają służyć bardziej zwiększeniu zakupowego koszyka, aniżeli zdrowiu. Będzie się jeszcze przy tym wymądrzał i wmawiał co nam dolega. A przecież my doskonale wiemy jak sobie pomóc, korzystaliśmy z dr Google i przeczytaliśmy mnóstwo pozytywnych opinii na temat tych konkretnych tabletek na odchudzanie.
Warto sobie zdawać sprawę, że apteka jest jednym z ostatnich punktów sprzedaży, gdzie marketing nie jest aż tak bardzo nachalny. Nawet w największych sieciach aptecznych, które kładą na to nieco większy nacisk, pracują niezależni farmaceuci, którzy posiadają prawo wykonywania zawodu. Mają oni swoją ustawę o zawodzie regulującą ich pracę i nawet mając za plecami mnóstwo kolorowych błyskotek są gotowi podzielić się z tobą swoją najlepszą wiedzą i radą. Poza tym branża apteczna jest bardzo nowoczesna, zawsze wyprzedzała inne elementy systemy ochrony zdrowia. Dawno również odeszła od paternalistycznego i szorstkiego traktowania pacjenta i stawia na partnerskie rozwiązanie problemów swoich pacjentów (klientów).
Nikt z nas nie jest urodzonym humanistą i dobrym mówcą. Również farmaceuci, którzy przez sześć lat uczyli się kilkunastu rodzajów chemii, anatomii, fizjologii i farmakologii obejmującej ponad 1000 różnych leków. W rozmowie z farmaceutą bądźmy więc autentyczni, otwarci i swobodni. Na zadawane pytania odpowiadajmy szerzej, a nie za pomocą zdawkowych "tak", "nie" i "nie wiem". Z drugiej strony czas jaki może poświęcić nam farmaceuta jest ograniczony ilością osób stojących za nami w kolejce. Nie rozwlekajmy więc swoich wypowiedzi i nie wprowadzajmy dygresji. Postarajmy się zwięźle wyczerpać swój problem i odpowiedzieć rzeczowo na zadane pytania.
W relacjach z innymi ludźmi mamy tendencję do równoległego wypowiadanie swoich racji, bez żadnego nawiązania do tego co mówi druga strona. Kiedy farmaceuta zwraca nam uwagę na istotne szczegóły, nie skupiamy się na tym co mówi, lecz zastanawiamy się co chcemy mu powiedzieć, gdy odda nam głos. Po kilku minutach rozmowy okazuje się, że nagle chcemy powiedzieć coś ogromnie ciekawego i za wszelką cenę wchodzimy w słowo farmaceucie. Niestety nie jesteśmy w stanie analizować wypowiadanych słów i myśleć o innych rzeczach jednocześnie. Nasz mózg tego nie potrafi.
! | Za rozwinięcie tego akapitu niech posłuży mi zasłyszane gdzieś - “Dobra rozmowa jest jak mini - na tyle krótka, by utrzymać zainteresowanie i na tyle długa by pokryć temat” |
Żyjemy w czasach, gdzie każdy stara się być ekspertem od wszystkiego. Niewiedza lub brak informacji jest powodem do wstydu. A przecież my Polacy najlepiej znamy się na piłce nożnej, samochodach...i leczeniu. Pamiętajmy, że farmaceuta ze swoją ekskluzywną i specjalistyczną wiedzą jest po to, by nią się z nami podzielić. Nie wstydźmy się pytać. Zadawanie trafnych pytań to klucz do rozwiązania swojego problemu nie tylko w aptece, ale w życiu w ogóle. Zauważmy, że farmaceuci również otwarcie przyznają się do swojej niewiedzy, jeśli coś wykracza poza ich kompetencje. Odsyłają nas często do fizjoterapeutów, położnych czy dietetyków klinicznych.
Często jest tak, że w rozmowie z rodziną czy współpracownikami porównujemy swoją sytuację do doświadczeń innych osób i odwrotnie. Często to nas “bolało bardziej”, albo “mieliśmy tak samo”. Każde przeżycie jest indywidualne, a rozmowa z drugim człowiekiem (kolegą, żoną czy pacjentem) nie jest okazją do licytowania się kto ma gorzej czy wyolbrzymiania. To że powiesz, farmaceucie że boli Cię mocniej niż w rzeczywistości nie sprawi, że farmaceuta poleci ci silniejsze leki przeciwbólowe i przeciwgorączkowe.
W naszym życiu często wkrada się sporo automatyzmów. Wchodząc do sklepu, apteki czy na stację benzynową mamy przygotowane gotowe formułki. Osoby z drugiej strony lady również mają swoje nawyki, wyświechtane frazesy. W efekcie nasza rozmowa staje się rozmową dwóch robotów - staje się sztuczna i nie sprzyja budowaniu relacji. Jeśli prowadzimy rozmowę w sztuczny, przewidywalny sposób - w odpowiedzi dostajemy uniwersalne i przewidywalne porady. Podróżując po Europie często odwiedzam apteki w wielu jej zakątkach. W pamięć zapadła mi obsługa w jednej z hiszpańskich aptek, gdzie farmaceuta w czasie siesty wesoło gawędził ze swoimi pacjentami przed apteką z lampką wina, robiąc to w nieprzymuszony sposób.
My ludzie mamy tendencję do skupiania się na szczegółach. Tymczasem farmaceuta oczekuje jasnej i zrozumiałej informacji, by przygotować dla nas najlepsze rozwiązanie. Dla osoby za apteczną nie jest ważne, że rano temperatura ciała wynosiła 38,2 stopnia, w południe było 38,5 a wieczorem spadła do 37,8. Dla aptekarza wystarczy informacja - "pojawiła się gorączka". Będąc małostkowym tracimy cenny czas, który mógłby zostać poświęcony na dopytanie o szczegóły. Zwróćmy na to uwagę.
Budda mawiał wieki temu – jeśli twoje usta są otwarte, niczego się nie nauczysz. Jak widać wszystko sprowadza się do słuchania. Rozmowa z drugim człowiekiem nie ma służyć przejmowaniu kontroli nad jej przebiegiem. Naszym celem nie jest wyrzucenie z siebie jak największej ilości informacji, lecz wyłuskanie tych kluczowych i przekazanie ich farmaceucie.