
Serce to jeden z narządów w klatce piersiowej, obok płuc i aorty, która dostarcza krew do całego ciała. Niestety,...
Zanim zdamy sobie pytanie, czy homeopatia może działać, warto zastanowić się, czym w ogóle ona jest, skąd się wywodzi i jak rozpoznać lek homeopatyczny od zwykłego.
Z tego artykułu dowiesz się: |
Homeopatia została stworzona przez niemieckiego lekarza Samuela Hahnemanna. Według definicji podawanej przez Słownik Języka Polskiego jest to „metoda leczenia opierająca się na założeniu, że ten sam czynnik, który szkodzi organizmowi, może być lekiem, jeśli używa się go w minimalnych dawkach„. Określenie „minimalne dawki” mogą jednak być tu mylące. Mowa tu o rozcieńczeniach, które ciężko nawet sobie wyobrazić.
Hahnemann całą podstawę homeopatii oparł na własnych doświadczeniach. Podczas eksperymentów z lekiem przeciwmalarycznym zauważył, że spożywając większą ilość chininy (leku na malarię), dostawał gorączki. Jak wiadomo, jednym z objawów malarii jest właśnie wysoka temperatura ciała. Skoro więc mała dawka chininy pozwala obniżyć gorączkę podczas ataku malarii, to można wysnuć teorię, że podobne leczy podobne. Tak też zrobił ten niemiecki lekarz i oparł na tym całą swoją przyszłą karierę. Mechanizm jaki ma kierować działaniem leków homeopatycznych to „pamięć wody”. Według tej koncepcji za lecznicze działanie preparatu nie ma odpowiadać substancja jako taka, a cały roztwór. Między innymi dlatego wytwarzanie tego typu leków odbywa się według skomplikowanych procesów, zakładających stopniowe rozcieńczanie i wytrząsanie roztworu. Takie rozcieńczanie nazywa się potencjacją.
To, o jakich stężeniach tu mówimy? Na opakowaniach preparatów homeopatycznych można odleźć oznaczenia np. 9CH. Co to oznacza? Spróbujmy przeprowadzić serię rozcieńczeń. Weźmy 0,1ml jakiejś substancji, która ma dawać działanie lecznicze (w dalszej części będę ją nazywał substancją aktywną). 0,1ml to jedna kropla wody. Bardzo mało. Żeby uzyskać rozcieńczenie 1CH, musimy tę jedną kroplę rozcieńczyć w niecałej łyżce stołowej wody (dokładniej w 9,9ml wody). Ale takich preparatów homeopatycznych to się nie sprzedaje. Najmniejsza potencja, jaką udało mi się znaleźć to 5CH. Aby uzyskać takie rozcieńczenie, dwie krople (0,2ml) musimy dodać do wanny wody (w przybliżeniu 200l).
Dużo popularniejsze są natomiast preparaty o potencji, co najmniej 15CH. Bo trzeba pamiętać o bardzo ważnym w homeopatii fakcie. Im większa potencja (czyli im bardziej rozcieńczymy substancję aktywną) tym silniejsze działanie. Aby uzyskać te 15CH 20 naszych kropel początkowych (4ml) musimy wlać do Morza Bałtyckiego (około 20 trylionów litrów wody). To jest naprawdę duże rozcieńczenie. Dalej mamy 30CH. I tu zaczynają się problemy, gdyż na ziemi nie istnieje ilość wody, która wystarczałaby do takiego rozcieńczenia naszej 1 kropli substancji aktywnej. A to nie wszystko! Mamy potencję 80CH. Uzyskanie takiego rozcieńczenia z 1 kropli – 0,1ml, potrzeba liczby mililitrów wody odpowiadającej liczbie wszystkich atomów w widzialnym wszechświecie.
I to nie jest rekordzista! Najpopularniejszy preparat homeopatyczny jest bardzo „mocny”. Ma potencję 200CH. Oczywiście uzyskanie takich produktów jest możliwe dzięki stopniowemu rozcieńczaniu, ale dobrze to pokazuje skalę zjawiska. By uzyskać rzeczone 200CH. 1 ml substancji aktywnej miesza się z 99 ml czystej wody. Później z tak uzyskanego roztworu pobiera się 1 ml i miesza z 99 ml czystej wody, później z tak uzyskanego roztworu pobiera się 1 ml i miesza z... i tak należy powtórzyć tę czynność łącznie 200 razy.
Czyli w jednej dawce preparatu homeopatycznego może nie być nawet 1 cząsteczki substancji aktywnej. Ale homeopaci tłumacza działanie swoich leków wspomnianą „pamięcią wody”. Żadne badania nie potwierdziły istnienia takiego zjawiska, ale może istnieje coś czego na razie nie potrafimy oznaczyć posiadaną technologią? Przyjmijmy na moment takie założenie. Czy w związku z tym musimy homeopatii wierzyć na słowo? Absolutnie nie! Przecież tysiące ludzi przyjmuje tego typu preparaty i mamy w związku z tym wyniki badań wpływu na organizm. Praktycznie każdego roku pojawia się co najmniej jedna meta-analiza (badanie niejako sumujące mniejsze badania, dzięki czemu można uzyskać bardziej kompletny obraz), obejmujące między innymi pełnoprawne badania kliniczne z podwójnie ślepą próbą. Wszystkie wykazują, że środki homeopatyczne nie są skuteczniejsze niż placebo. Oczywiście pojawiają się kontr-badania, twierdzące zupełnie na odwrót. Jednak zawsze albo posiadają błędy w metodzie, zbyt małe grupy badane, albo później nie udaje się ich powtórzyć z takimi samymi wynikami.
Na korzyść homeopatii na pewno przemawia jedna kwestia. Ryzyko zatrucia. Jako że nie ma tam często żadnej substancji aktywnej, to preparaty homeopatyczne nie mogą być toksyczne. Są osoby, które twierdzą, że takie leczenie im pomogło, ale jest to (zgodnie z badaniami) wyłącznie efekt placebo. Podobnie, co jest nieco wbrew logice, mogą również wystąpić działania niepożądane. To z kolei nazywa się efektem nocebo. O tych dwóch zjawiskach więcej w artykule w numerze maj/czerwiec 2019. Jak należy więc odpowiedzieć na pytanie zdane w tytule?
Tak, ale wyłącznie na poziomie placebo. Czyli równie dobrze, można łykać pudrowe cukierki.
! | 200CH to jest 1ml substancji aktywnej rozcieńczony w 1 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 |