
Serce to jeden z narządów w klatce piersiowej, obok płuc i aorty, która dostarcza krew do całego ciała. Niestety,...
Każdy słyszał, ale nie każdy wierzy, że istnieje. Placebo początkowo było definiowane jako procedurę, która ma oszukać pacjenta. I taką definicję miało od XVIII w. aż do II Wojny Światowej. To podczas niej amerykański chirurg Henry Beecher podawał, niektórym żołnierzom sól fizjologiczną zamiast morfiny, gdyż dostępność tego środka przeciwbólowego była bardzo ograniczona.
Z tego artykułu dowiesz się: |
To, co zaobserwował, zdumiało go. U części swoich pacjentów zauważył znaczącą poprawę. Sól fizjologiczna uśmierzała ból u ponad 30% osób. I właśnie na podstawie tych obserwacji Beecher w 1955r. napisał pracę, w której stwierdził, że wszelkie badania naukowe, nad skutecznością leków powinno się odnosić nie do braku interwencji, ale właśnie do placebo. Ale zjawisko (wtedy jeszcze nieokreślane tym słowem) podejmowania pewnych działań leczniczych bez realnej interwencji znane było ludzkości już dużo wcześniej. Dziś placebo wykorzystuje się w leczeniu choćby stosując środki homeopatyczne.
Możemy to obserwować, chociażby na obrazie Hieronima Boscha „Leczenie głupoty”. Zabieg ten polegał na trepanacji czaszki lub chociaż mocnego nacięcia skóry pacjenta, w celu wyciągnięcia „kamienia szaleństwa”. Oczywiście kamienia żadnego nie było. Osoba przeprowadzająca zabieg miała go cały czas przy sobie i przekazywała po operacji jako ten wyciągnięty z głowy. I „choremu” się poprawiało…
W 1996 roku przeprowadzono badanie na grupie 56 ochotników. Miały to być testy nowego leku znieczulającego o nazwie Trivaricaine. Badanym zaaplikowano na jeden palec nowy specyfik, pozostawiając analogiczny palec drugiej ręki bez jakiejkolwiek interwencji. Po czasie, w którym nowy lek powinien zacząć działać, przystąpiono do testu.
! | Boleśnie ściskano badanym oba palce obcęgami i nowy preparat najwyraźniej był bardzo skuteczny. Wszyscy badani zgodnie stwierdzili, że posmarowany kremem palec bolał zdecydowanie mniej. |
Cały test miał jednak zupełnie inny niż podany cel. Zastosowany lek nie zawierał żadnej substancji aktywnej, tylko placebo. W ten (i wiele innych) sposób udowodniono istnienie i siłę działania placebo. Ale mimo to, wiele osób neguje istnieje tego efektu. Twierdzą, że jest raczej wpływ innych czynników, które często występują i oddziałują na chorego. Między innymi podkreślają, że pacjenci mogą bagatelizować swoje objawy po podjęciu leczenia, tylko po to by nie zawieść lekarza.
Takiego efektu można by się dopatrywać w badaniu z Trivacaine. W końcu odczucie bólu jest subiektywne. Dlatego przeprowadzono badanie, które miało całkowicie wyeliminować ten efekt. Pod lupę wzięto ciśnienie tętnicze. Całkowicie obiektywny i mierzalny parametr. Również tu odnotowano skuteczność placebo, które u części pacjentów obniżało ciśnienie o kilka-kilkanaście milimetrów słupa rtęci (mmHg). I to nie jest jedyny problem, na którym sprawdzano występowanie działania placebo. Wykazano jego „skuteczność” w astmie, chorobach kardiologicznych, chorobie Parkinsona i wielu innych. Ale najwięcej badań przeprowadzono na bólu.
Nie ograniczono się jednak do porównywania tabletka z substancją aktywną versus tabletka bez czegokolwiek. Sprawdzono, jak działają różne rodzaje interwencji. I w ten sposób wykazano między innymi, że
Na czym to placebo polega? Wszystko zdaje się znajdować się w mózgu. Badania z wykorzystaniem obrazowania aktywności poszczególnych obszarów mózgu wykazały, że w zależności od oczekiwanego efektu, aktywują się inne ośrodki. Wskazuje na to również jedna choroba – choroba Alzheimera. Polega ona, między innymi na degeneracji kory mózgowej, a to właśnie tu mają się rozgrywać „być albo nie być” placebo. I właśnie w tym schorzeniu efekt ten występuje dużo rzadziej niż w innych.
Ciekawie kwestia ma się w przypadku dzieci. Wskazuje się na trend, że im dziecko młodsze tym silniejszy efekt placebo. Mają być na niego podatne nawet 60% dzieci. Tłumaczy się to… rodzicami. W końcu skuteczność terapii ocenia się głównie w oparciu, o ich subiektywne wrażenia co do leczenia. Może to tłumaczyć, czemu tak dużą popularnością cieszą się homeopatyczne kropelki na ząbkowanie. (Na podstawie przekazów rodziców o skuteczności tego preparatu niejeden farmaceuta zaczął wątpić…)
Placebo ma też swojego mrocznego brata – nocebo. Zjawisko to można opisać po prostu jako przeciwieństwo efektu placebo. Coś, co nie powinno nam szkodzić, wywołuje jakieś działania niepożądane. I oczywiście część z nich to niegroźne niedogodności jak bóle brzucha, głowy, nudności, ale czasem jest dużo gorzej.
Przykładowo podczas badań, które były prowadzone przed wprowadzeniem jednego z pierwszych środków antykoncepcyjnych, kobiety będące w grupie placebo – czyli nieprzyjmujące jakiejkolwiek substancji aktywnej – zgłaszały naprawdę poważne dolegliwości. Skarżyły się między innymi na spadek libido, a ich miesiączki stały się dużo bardziej bolesne. I takie uwagi zgłaszała, aż jedna na trzy badane z grupy placebo.
Średnio 5% osób, biorących udział w badaniach klinicznych, które są w grupie placebo, wycofuje się z nich ze względu na działania niepożądane. Działania, które wywołuje samo przyjmowanie czegokolwiek. I co ciekawe, efekt ten występuje u od 4 do nawet 70% osób przyjmujących placebo. Tak duża rozpiętość zależy od tego w jaki sposób działania niepożądane mają być zgłaszane. Jeśli sama osoba uczestnicząca w badaniu ma poinformować o ich wystąpieniu badacza, to działania niepożądane występują dużo rzadziej, niż kiedy badany ma wskazać je z podanej mu listy.
Obecnie, część naukowców, efektem nocebo tłumaczy istnienie pewnych zjawisk i dolegliwości, które nie powinny występować. Przykładem może być nietolerancja glutenu. Choć alergia pokarmowa i celiakia są chorobami jak najbardziej realnymi to odsetek osób, które skarżą się na dolegliwości po spożyciu glutenu, jest dużo większa niż przypuszczalna ilość osób, rzeczywiście chorych. Wszystko przez ogromną dostępność do materiałów informacyjnych (najczęściej pseudonaukowych), które podają jakie mogą być niechciane efekty spożycia tej substancji.
Podsumowując, efekt placebo i związany z nim nocebo może mieć ogromne znaczenie zarówno dla samego procesu leczenia, jak i prowadzenia badań nad nowymi lekami. Część działań niepożądanych może wystąpić, chociażby pod wpływem samego przeczytania ulotki, gdzie efekty uboczne terapii są obszernie wymienione. Z tymi informacjami oczywiście koniecznie należy się zapoznać, lecz należy przy tym pamiętać o efekcie placebo, jeśli dział „działanie niepożądane” stanie się „samospełniającą się przepowiednią”.
Wykorzystanie grupy kontrolnej w postaci podawania placebo, obecnie staje się coraz mniej popularne. Głównie ze względu na aspekt moralny. W badaniach klinicznych biorą udział osoby chore i podawanie im „pustej” kapsułki nie tylko nie daje nadziei na wyleczenie ale też może je uniemożliwić. Dlatego popularniejsze obecnie staje się stosowanie leku starszej generacji jako grupy kontrolnej i odnoszenie efektów nowej substancji do niego.