
Serce to jeden z narządów w klatce piersiowej, obok płuc i aorty, która dostarcza krew do całego ciała. Niestety,...
Przyjęło się, że na wigilijnym stole powinno znaleźć się 12 różnych potraw. A na co dzień wystarczy jedna, ale nieodpowiednia by przewód pokarmowy mocno szwankował. Dzisiaj dzielimy się kilkoma radami co można zrobić, by odpowiednio przygotować swój przewód pokarmowy na świąteczne biesiadowanie.
Z tego artykułu dowiesz się:
Na początek warto w ogóle wiedzieć co tak naprawdę nam tak szkodzi i jak wpływa na nasz organizm. I znaczy „czuć się źle”? Do najczęstszych objawów „poświątecznych” należą z pewnością uczucie pełności – wzdęcia, zgaga, zaparcia, biegunki, ból w okolicy wątroby, bóle skurczowe przewodu pokarmowego. Jest to bardzo rozbudowane spektrum ewentualnych objawów, przy czym nie wszystkie muszą wystąpić.
Główną przyczyną, dla której jakieś danie może nam szkodzić jest jego skład chemiczny. To co często nazywamy „ciężkim” jedzeniem, z reguły zawiera dużo tłuszczu, głównie pochodzenia zwierzęcego. Taka potrawa jest dla przewodu pokarmowego trudna do strawienia, gdyż białka i węglowodany rozkładane są przede wszystkim w środowisku wodnym. To sprawia, że trawienie trwa dłużej i pokarm zalega w przewodzie pokarmowym. Jest to pewnego rodzaju mechanizm obronny. Wydłużony czas przebywania treści pokarmowej w pierwszych odcinkach jelit, ma nas zniechęcić do dalszego jedzenia po to, by organizm zdążył strawić to co już mu zaproponowaliśmy. Ale nie tylko tłuszcze w wigilijnych potrawach są głównym winowajcą. Z białek i cukrów w wyniku obróbki w wysokiej temperaturze (pieczenie i smażenie) powstają bowiem związki Maillarda. To one nadają daniom brązowego zabawienia, chrupkości i znacząco podbijają jego walory smakowe. Mimo tak korzystnych doznań dla języka, są dla żołądka i jelit prawdziwym utrapieniem.
Wysoka zawartość tłuszczów w świątecznych potrawach wywołuje jeszcze jeden efekt. Do trawienia tego typu dań potrzebne są emulgatory, a ich funkcję w naszym organizmie sprawuje głównie żółć. Im więcej tłuszczu spożyjemy, tym więcej żółci będzie nam potrzebne, by skutecznie sobie z posiłkiem poradzić. Mocno obciąża to wątrobę i pęcherzyk żółciowy (tak, tak to jest pęcherzyk a nie woreczek). „Ból wątroby” jednak z reguły nam nie grozi. Kłucie w boku, które czujemy w tym rejonie ciała to częściej skurcz dróg żółciowych. Podobny efekt może być związany z drogami doprowadzającymi enzymy trawienne z trzustki.
Kolejną nieprzyjemną dolegliwością związaną z obfitym posiłkiem świątecznym jest uczucie pełności. Brzuch robi się nabrzmiały, co w skrajnych przypadkach może wręcz boleć. To wzdęcie. Generalnie nie jest niebezpieczne, choć w połączeniu z silnym zatwardzeniem może narobić trochę problemów. Efekt ten to nic innego jak nagromadzone w przewodzie pokarmowym gazy. Istnieje spora grupa substancji, znajdujących się w zjadanych przez nas pokarmach, które przez nas nie są najlepiej (lub nawet wcale nie są) trawione. Trafiają one do jelita grubego i tam stają się świetną pożywka dla naszych sojuszniczych bakterii jelitowych. Ich nasilona aktywność ma jeden efekt uboczny – uwalniają się duże ilości, różnych gazów. Od neutralnego dwutlenku węgla, przez metan, aż po mocno nieprzyjemny w zapachu, siarkowodór. To tyle jeśli chodzi o teorię. Więcej na chwilę obecną nie potrzebujemy, a to już wystarczy by zastanowić się jak z tym walczyć.
Świetnym sposobem na zmniejszenie dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego jest użycie dużych ilości przypraw. Ale nie mam tu na myśli soli. Przyprawy korzenne i zioła to nie tylko smak ale i zdrowie. Oto kilka praktycznych podpowiedzi:
Biorąc powyższe pod uwagę, pierwszy krok na drodze do przyjemniejszych świąt to kupno większej ilości przypraw – będzie smaczniej i zdrowiej.
Na to jak dana potrawa wpłynie na nasze samopoczucie, ma również wpływ to, jak była przygotowana. Zwracając uwagę na kilka kwestii możemy sobie znacznie pomóc
Uczucie ciężkości, może nam towarzyszyć, kiedy pokarm trawi się zbyt wolno. W takiej sytuacji warto sięgnąć po coś co wspomoże wątrobę. Jednym z takich środków jest opisywany w jednym z poprzednich numerów wyciąg z ostropestu plamistego. Działa on nie tylko ochronnie na wątrobę, ale również poprawia jej funkcjonowanie. Do wyboru mamy również fosfolipidy na wątrobę. Są to cząsteczki niezbędne do odbudowy błon komórkowych w naszej wątrobie. Pozostałe środki dostępne w aptece to głównie suplementy diety, zawierające ekstrakty z… przypraw, które jak wcześniej pisałem mogą mieć świetny wpływ na nasz przewód pokarmowy. Wszystkie te środki możemy zacząć przyjmować nico przed świętami, w ten sposób przygotujemy nasz organizm na duże obciążenie układu trawienia i będzie on w stanie szybciej się dostosować.
Zgaga, refluks, pieczenie w przełyku. Takie objawy wskazują na nagromadzenie się w żołądku kwasu solnego i jego wydostawanie się do przełyku. Jeśli zdarza się to wyłącznie „od święta” to nie ma się czym martwić, ale jeśli częściej – należy skonsultować to z lekarzem. Jeśli, na nasze szczęście, jest to incydent, najlepszym rozwiązaniem będą preparaty zobojętniające w postaci tabletek do ssania lub mleczka. Neutralizują one nadmiarowy kwas solny i chronią przed uszkodzeniem błony śluzowej przewodu pokarmowego. Jeśli to za mało, pozostają leki na refluks i zgagę z ranintydyną lub inhibitorami pompy protonowej (farmaceuta zaproponuje coś stosownego). Ich działanie polega na zapobieganiu wydzielania kwasu.
Ważne jest również to, co robimy po posiłku. Warto zakończyć go herbatą, która może być zaparzona z dodatkiem ziół, a pomiędzy posiedzeniami przy stole udać się z rodziną na spacer. Ruch poprawi pracę całego organizmu. Jeśli wybierasz się więc na pasterkę, zostaw auto w garażu i dotrzyj do Kościoła na piechotę. Jeśli jednak zostajesz w domu, ubierz się ciepło i wyjdź na zewnątrz. Naszym jelitom wystarczy dosłownie kwadrans spokojnego spaceru.